83


Autor: jacekwacekplacek
Tagi: czas   milosc   wiersz   opowiadanie   data  
27 lutego 2009, 14:02

Kiedy zaszliśmy do pokoju Jamesa na biurku siedziała sowa Syriusza... James nie wyglądał na zachwyconego... Chyba ciągle pamiętał naszą rozmowę o Syriuszu...

 

James...

Mam nadzieję, że z Rudą już wszystko ok.? No i co z Wami? Bo słyszałem, że kolorowo nie było... Mam nadzieję, że Flądra za bardzo nie namieszała... Kiedy wracacie bo nudno tu bez Was! Cholercia ja właściwie to piszę tylko po to by jakoś... no mam dla Was pewien wycinek... Nie wiem czy będziecie zachwyceni... Coś mi się wydaje, że Flądra współpracuje ze Skeeter... Że też ta suka musiała doczepić się do nas!!! Dobra nie przeciągam... pogadamy jak wrócicie...

Syriusz

P.S. U nas tak poza tym wszystko jest ok.

 

Z koperty wypadł wycinek Proroka Codziennego... Wiedziałam, że to nie będzie nic przyjemnego...

 

Ostatnio dostajemy od naszych czytelników coraz więcej listów: piszecie nam, że chcecie wiedzieć więcej na temat... no właśnie na czyj temat? Pisaliśmy już o Syriuszu Blacku, który nie poniósł kary za swoje karygodne zachowanie! A jeśli już mowa o Blacku... dowiedzieliśmy się, że znowu jest z Lucy Croaker... "A co miałam zrobić?! Musiałam się zgodzić..." - opowiada z płaczem dziewczyna. "Wiem, że będzie tak jak kiedyś, ale... boję się, że jeśli się nie zgodzę mogę znowu być cal od śmierci... Black to niebezpieczna osoba, niestety ja musiałam stać się jego celem...". Jak nam powiedziała pielęgniarka Hogwartu, Lucy, jest pod jej stałą opieką... Fizycznie czuje się dobrze, niestety jej psychika może tego nie wytrzymać... Koleżanka Lucy opowiada o tym co łączyło Croaker z Blackiem... "Lucy kochała Syriusza, a on po prostu zabawił się jej kosztem! Jeśli już raz zaszła w ciąże, może to się stać po raz kolejny... Lucy nie urodzi tego dziecka... Black zadecyduje za nią... To on jest panem!" Jednak okazuje się, że nie tylko Black jest gwiazdą w Hogwarcie... Jego były przyjaciel, James Potter, również walczy o sławę... Dowiedzieliśmy się, że... porzucił swoją dziewczynę która była anorektyczką tylko ze względu na to, że nie mogła mieć z nim dziecka... Wylądowała w szpitalu, podejrzewamy pobicie... Potter jednak nie próżnował... Już tej samej nocy znalazł sobie inną dziewczynę która zaspokoi jego potrzeby zarówno te psychiczne jak i seksualne... Mało tego zostanie on wkrótce ojcem! Dowiedzieliśmy się tego od przyszłej matki dziecka... "Już kiedyś byłam z Jamesem... Zerwał ze mną dla tej szlamy, Evans, ale wiedziałam, że jego miłostka nie potrwa długo... Kiedy tylko się dowiedział, że dziewczyna eee delikatnie mówiąc nie nadaje się do niczego zerwał z nią. Oczywiście wrócił do mnie... Nie sądziłam jednak, że od razu... no jestem bardzo szczęśliwa, że będę matką!"... To dla nas wielki szok! Jak tak można traktować swoją dziewczynę?! Powstaje zatem pytanie, który z chłopców gorzej traktuje swoją dziewczynę?! Jesteśmy przygotowani na wszystko... Jednak czy wszyscy są tak nastawieni jak my? Nie... Była dziewczyna Pottera, Lily Evans, jest w okropnym stanie psychicznym... Mówi się coś o zamknięciu w szpitalu dla obłąkanych... To straszne, że tak bardzo przejęła się tą sytuacją... Czy jeszcze kiedyś wyjdzie z dołka w jakim obecnie jest?! Na pewno będziemy państwa informować o dalszych poczynaniach Pottera i Blacka...

Rita Skeeter

 

- James... co to wszystko ma znowu znaczyć? - spytałam, siadając na łóżku.

- Ale nam suka dowaliła! - powiedział ze złością. - Dziwi mnie jednak to, skąd ona wie tyle... prawdziwych faktów... Skąd wie, że kiedyś byłem z Flądrą...

- Od niej... Łapa napisał, że... współpracują ze sobą...

- Cholera! - zaklął James. - Ja już nie wiem co mamy robić... - powiedział łamiącym się głosem.

- Spokojnie... - przytuliłam go lekko. - Wyobrażasz sobie co teraz będzie się działo w Hogwarcie... Jesteśmy skończeni...

- Nie damy jej się! Nie... Liluś nie możesz tego tak brać do siebie... Nie możesz się denerwować...

- Wiem ale... musimy coś zrobić...

- Nie...

- A gdybym tak porozmawiała z Flądrą... Można by ją było jakoś podpuścić?

- Nie Lil wykluczone. Nie możesz się tak narażać!

- Weźmiesz pelerynę niewidkę! James ja muszę to wszystko wyjaśnić... - powiedziałam cicho. - Jeśli będzie coś nie tak to wtedy zareagujesz...

- No dobra... - powiedział nerwowo przygryzając wargi. - Ale... ja się o ciebie boję!

- Wiem skarbie... ale ja muszę to zrobić...

Powiedzieliśmy rodzicom Jamesa, że idziemy gdzieś tam... Nie pokazywaliśmy im jeszcze wycinka z Proroka... Nie wiedziałam gdzie mieszka Fleur, ale widziałam, że James jest zdenerwowany... Może nie tyle widziałam co czułam, bo szedł pod peleryną. Zapukałam cicho do drzwi mieszkania Radke... Otworzyła mi Dorcas... Dorcas?!!!

- No proszę... szlama Evans... - powiedziała mściwie.

- Ja eee... jest Fleur? - nie wiedziałam czy powinnam się pakować w tą sytuację ale... postanowiłam zaryzykować...

- Właź! - powiedziała wściekła. Syknęłam do Jamesa żeby się nie odzywał i nie wkraczał na razie do akcji... Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam w salonie tyle osób... Lucjusz, Bellatrix, Regulus, Fleur, Dorcas... pozostałych nie za bardzo kojarzyłam...

- Szlama we własnej osobie? - zakpił Malfoy.

- Przyszłam pogadać z Fleur... - powiedziałam stanowczo.

- Ale pogadasz ze mną! - powiedział Regulus i pociągnął mnie do pokoju obok. Czułam, że James jest z boku...

- Czego chcesz?

- Evans... uważaj dobrze ci radzę!

- O co ci chodzi?!

- Jeśli nadal będziecie tak nieuważnie postępować, to może się dla was źle skończyć... - kiedy stałam tak blisko niego... On naprawdę przypominał mi Syriusza...

- To co my mamy robić? - spytałam drżącym głosem.

- Nie wiem! Cholera skąd ja mam wiedzieć! Trzymaj Pottera z daleka od Dorcas bo...

- Kochasz ją? - nawet nie wiem skąd wyrwało mi się to pytanie...

- A co ty możesz wiedzieć o miłości?! - spytał opryskliwie. - Tak kocham ją... - dodał nagle. - Potter jest przeszkodą! Nie chcę go zabijać... Czarny Pan... nie lubi mordować czarodziejów... zależy mu raczej na wybiciu szlam... - spojrzał na mnie z odrazą. Wytrzymałam jego spojrzenie... - Ale nie możemy cię zniszczyć! Cholera!!! Wtedy Dorcas miałaby wolny dostęp do Pottera i... no sama wiesz...

- A jeśli Dorcas... będzie próbowała zabić mnie?

- A co mnie to obchodzi?! Nie będzie... Czarny Pan jej zabronił...

- Co?! Voldemort...

- Zamknij się!!! Wydaje mi się, że... wyjaśniliśmy sobie wszystko. - wypchnął mnie z pokoju.

- No więc co szlamę sprowadza w nasze skromne progi? - zakpiła Bellatrix.

- Chciałabym pogadać z Fleur... na osobności. - dodałam znacząco.

- My nie mamy przed sobą tajemnic... - powiedział cicho Lucjusz. - Ale ty przed nami tak... Widzę to...

- Nawet nie próbuj! - powiedział ostro Regulus. Nie za bardzo rozumiałam o co im chodzi...

- Bronisz szlamy?

- Chyba Czarny Pan powiedział wyraźnie, że ona ma żyć?!

- Masz racje... - powiedział smętnie blondyn. - Ale... Crucio chyba od razu by jej nie zabiło? - spojrzał na mnie mściwie. "To już koniec" pomyślałam.

- Nie! Nie zrobisz jej nic! Jasne? Chcesz mieć do czynienia z Dumblem? Bo ja nie!!! Zajmiesz się nią innym razem!

- No dobra! Ale mów Evans czego chcesz?!

- Czego chcecie ode mnie i od Jamesa? - spytałam cicho. Dorcas poruszyła się niespokojnie.

- Właśnie... czemu Prorok wypisuje takie głupoty? - spytała Timms. - Radke... ty masz coś z tym wspólnego?!

- Nie... - powiedziała cicho.

- Na pewno? - spytała jeszcze raz Dorcas.

- Na pewno...

- Kłamiesz... Crucio. - szepnęła Dorcas. Widziałam po raz kolejny jak Fleur odczuwa ból spowodowany jednym z niewybaczalnych zaklęć...

- Evans będzie lepiej jak już pójdziesz... - Regulus ziewnął ostentacyjnie. - No chyba, że chcesz być na jej miejscu?

Powlekłam się powoli do drzwi... Nie wiedziałam po co tu właściwie przychodziliśmy... I tak niczego się nie dowiedzieliśmy!

- Liluś... - James przytulił się do mnie kiedy już wyszliśmy na ulicę.

- Nienawidzę kiedy ktoś używa Crucio... - powiedziałam cicho.

- Wiem skarbie... Nie martw się... Wszystko będzie ok.

- Jasne... Dorcas nadal na ciebie poluje... - stwierdziłam z mściwym uśmieszkiem.

- Ten Regulus nie jest taki jak do końca myślałem... - powiedział James, myśląc nad swoimi słowami. - Zawsze uważałem, że jest taki jak inni śmierciożercy...

- Gdyby nie był taki to by się jakoś sprzeciwił! Jak oni mogą tak traktować Fleur?! - James spojrzał na mnie zdumiony. - Jim... ja wiem jak ona nas traktuje, ale... mimo wszystko to CZŁOWIEK... I tak jakby była cząstką ich...

- Tak wiem... - weszliśmy do domu. - Mamo? Czytaliście może Proroka?

- Nie... a o co chodzi? - James wbiegł szybko na górę po wycinek który przysłał nam Syriusz.

- No to czytajcie... - powiedział, wygodnie rozsiadając się w fotelu. Na jego twarzy zagościł złośliwy uśmieszek. Charlus z Viki patrzyli na siebie z coraz to większym zdumieniem...

- Co to wszystko ma znaczyć? - spytała cicho Vika.

- Hm... delikatnie mówiąc Prorok... bardzo się nami zainteresował.

- Podejrzewamy pobicie... - zacytowała Vika. - To jest okropne! Charlus...

- Tak wiem, pogadam o tym z...

- Co? Tato ty masz jakiś wpływ na...

- Tak, ale... nie wiem czy uda mi się coś zdziałać... Widzisz mam znajomych którzy pracują w ministerstwie, redaktorów Proroka, ale... to Rita Skeeter pisze te artykuły, nie Prorok Codzienny...

- No to super... Liczyłem, że może jakoś nam pomożecie...

- Oczywiście, że pomożemy! - oburzyła się Vika. - Nie mogą się tak was cały czas czepiać... Jakoś złagodzimy sprawę...

- Dzięki...

- Jest teraz inna sprawa... Chodzi o Lil... - spojrzałam na nią pytająco. Jim chyba też za bardzo nie wiedział o co chodzi...

- Tak?

- We Francji... znajduje się prywatna klinika... leczą tam czarodziejów chorych na anoreksje... Trwa to około miesiąca i jest bardzo skuteczne... Praktycznie choroba zostaje całkowicie wyleczona... nie powinno być nawet żadnych nawrotów...

- Mamo... - szepnął James. - Jesteś aniołem...

- Zaraz, zaraz Vika... powiedziałaś PRYWATNA klinika?

- Zgadza się.

- Nie... ja tak nie mogę. Wiesz dobrze, że...

- Lily co ja ci na ten temat mówiłam... Jesteś cząstką nas!

- Ale ja tak nie mogę... to nie fair...

- Musisz. - powiedział stanowczo James.

- Dziękuję... - szepnęłam tylko. Po twarzy poleciały mi łzy... Oni naprawdę traktowali mnie jak swoją córkę... Tak bardzo chcieli zastąpić mi rodziców i stworzyć prawdziwą rodzinę... Robią wszystko co w ich mocy.... Nie mogę w to wszystko uwierzyć... Naprawdę nie mogłam trafić na lepszych ludzi niż oni... Na lepszego chłopaka niż James...
miaeer
05 sierpnia 2010
distinctive personalities: Rounding out the

Dodaj komentarz